piwik


Seks na talerzu

Seks na talerzuŚrodki na zwiększenie zapału miłosnego znane są ludzkości od tysiącleci, bo i problem znany z powiedzonka „nie wystarczą dobre chęci, kiedy hm.. hm.. cię nie nęci” jest równie stary, jak nie jeszcze starszy. Afrodyzjaki, bo o nich mowa stosowane są w każdej kulturze i pod każdą szerokością geograficzną. Wiele z nich znamy z literatury, wiele w okrutny sposób przyczynia się do zmniejszenia populacji zwierząt, jak choćby osławione polowania nosorożca, któremu niemal grozi wymarcie z powodu rogu uważanego za stuprocentowy sposób na męską sprawność. Prawie każdy z nas słyszał o cudownych właściwościach korzenia żeń-szeń, czy ostrygach, jednak niewielu stać na tak kosztowne eksperymenty. Dlatego warto zapoznać się z rodzimymi, bądź dostępnymi w sklepach owocami i warzywami gwarantującymi, albo chociaż obiecującymi, sukces w sypialni.

Arbuz

Jest cenionym afrodyzjakiem ze względu na zawartość citruliny, składnika wykorzystywanego w bodajże najsłynniejszej tabletce na męską niemoc – Viagrze. Jedyny szkopuł w tym, że owa cudowna substancja zawarta jest nie w miąższu, ale w skórce. Czyli w czymś, czego nikt nie je, ale być może pomysłowe panie stworzą jakiś smaczny i skuteczny zarazem koktajl lub sałatkę. Przecież Polak, a w tym wypadku Polka potrafi!

Avocado – inaczej guacamole

Aztekowie nazywali je „ahuacuatl”, czyli drzewo z jądrami, ponieważ owoce wiszące parami na jednej gałęzi nasuwały jednoznaczne skojarzenia. Jest niezwykle bogate w wysokonasycone tłuszcze, które korzystnie wpływają na serce oraz gospodarkę hormonami. Natura wyposażyła je również hojnie w witaminy grupy B. I to właśnie te prozdrowotne właściwości sprawiają, że zyskał miano afrodyzjaka  tysiąclecia.

Bakłażan, czyli oberżyna, albo gruszka miłosna

Pochodzi z Chin i tamtejsi mędrcy uważali go za skuteczne lekarstwo na męską niemoc, a to właśnie chińska medycyna jest przez wielu uważana za najbardziej skuteczną na świecie. To fioletowe warzywo, a raczej owoc, a dokładnie jagoda zawiera wiele życiodajnych składników takich jak żelazo, wapń, magnez, potas oraz witaminy A, B2, C, PP, a także błonnik, pektyny, antocyjany oraz karoten. I właśnie one przyczyniają się do obniżenia poziomu cholesterolu, a co za tym idzie poprawy męskiego zdrowia w każdym, także męsko-damskim aspekcie.

Banany

Wszyscy wiedzą, że zawierają duże ilości potasu oraz i witaminy B. Niewielu jednak jest świadomych, że te składniki sprzyjają produkcji hormonów płciowych. A do tego jeszcze spore ilości fenyloetyloaminy. Ten związek sprawia, że czujemy się podekscytowani. Stąd już prosta droga do konsumpcji… nie tylko owoców. Tym bardziej, ż kształt zdecydowanie sugeruje ciąg dalszy…

Cebula

Jej wyjątkowe właściwości były znane już pięć tysięcy lat temu. Babilończycy stawiali ją na stole podczas ślubnych uczt, by panu młodemu nie zabrakło wigoru. W Egipcie była niedostępna dla kapłanów, których obowiązywała czystość cielesna, nie wolno jej też było jeść Hindusom uprawiającym ascezę. Natomiast słynny francuski mag i astrolog – Nostradamus radził żonom zaniedbywanym przez mężów podawanie im zupy cebulowej. Naukowcy niemal codziennie odkrywają nowe możliwości cebuli. Wprawdzie nie ukazało się jeszcze żadne naukowe opracowanie na temat właściwości afrodyzjakalnych, ale to tylko kwestia czasu, wszak starożytni w kwestii miłości fizycznej rzadko się mylili.

Marchew

Przed setkami lat uważano, że ma działanie pobudzające, wzmacniające, a także jest skutecznym lekiem w niedolach miłosnych. W Azji Wschodniej do dziś jest używana jako namiastka żeń-szenia. Jej charakterystycznym znakiem rozpoznawczym jest wysoka zawartość prowitaminy A, czyli karotenu. Oprócz niego w marchewce można odnaleźć również witaminy: B1, B2, B3, B6, C oraz E mające duży wpływ na kondycję seksualną.

Owoc granatu

Nie bez kozery zwany  rajskim owocem, jest znanym symbolem zmysłowości. Zdecydowanie podnosi poziom testosteronu i zwiększa ochotę na seks. Najlepsze efekty wywołuje w formie płynnej- sok z granatu jest lepszy niż niebieska tabletka. Zdaniem uczonych z edyndburskiego uniwersytetu regularne picie szklanki soku skutkuje wzrostem testosteronu nawet o  30 procent.

Pomidor

Bywa określany mianem jabłka miłości i mimo, że teraz stracił taką markę, od wieków cieszy się sławą afrodyzjaku. Jako źródło beta-karotenu oraz  witamin z grupy B, C i E, a także związków potasu, wapnia, sodu, żelaza, fosforu, chloru, magnezu i manganu działa stymulująco na organizm. Potrafi skutecznie likwidować stres, zmęczenie. Znane jest również jego działanie regenerujące, wzmacniające oraz orzeźwiające. Dlatego zyskał miano afrodyzjaku, podobno skutecznego. A przy okazji hamującego procesy starzenia organizmu.

Szparagi

Zostały zaliczone do tej kategorii nie tylko, na nie budzący wątpliwości kształt, ale również na zasobność w witaminy C, B, E, A, beta-karoten, fosfor i kwas foliowy, sprzyjającymi zdrowiu również temu intymnemu. Zawierają również protodioscynę, która podnosi poziom testosteronu, a co za tym idzie – znakomicie wpływa na „samcze” siły witalne.

Seler naciowy

W niektórych rejonach świata nazywany jest wręcz naturalną viagrą. A to za sprawą potasu, ale przede wszystkim apiolu i asparaginy, które zdecydowanie poprawiają sprawność w zapasach damsko- męskich. Z kolei zawarta w nich duża ilość androsteronu i androstenolu powoduje, że panie zdecydowanie przychylniej reagują na męskie zapały.

Pietruszka

Była symbolem odrodzenia w starożytności i warzywem wykorzystywanym do miłosnych czarów w średniowieczu. Z kolei babcie przed wojną mawiały do wnuczek – jedź zieloną pietruszkę, będziesz miała większe piersi. I jak to w każdym powiedzeniu jest ziarno prawdy. Bo wprawdzie pietruszka, ale nie zielona, lecz korzeń, i nie na biust, tylko na mięśnie macicy działa. To zawarty w korzeniu apiol – olejek eteryczny powoduje podrażnienie o mięśni macicy, co w efekcie prowadzi do większej ochoty na łóżkowe igraszki.

Oczywiście te wszystkie owoce i warzywa okażą się skuteczne tylko wtedy, gdy będą regularnie stosowane. Jednorazowe zjedzenie, arbuza, banana, marchewki, czy pomidora nie sprawi, że nasz partner stanie się Casanovą, a nasza partnerka madame Pompadour. Efekty może przynieść co najmniej dwutygodniowa kuracja. Ale chyba warto poczekać.